Owszem zbankrutujemy…

Kolega Ignacy Morawski dał w poniedziałek tekst, w którym twierdzi, że nie powinniśmy się przejmować długiem, bo nie grozi Polsce niewypłacalność. Dług rośnie, ale nie strasznego się nie wydarzyło:

Na razie, Ignacy. Na razie, nic strasznego się nie wydarzyło. Z kryzysem długu, jest tak, że narasta przez dekady, nowym długiem finansuje się spłatę starego i nowe wydatki. Aż nagle, z błahych i wcześniej nieprzewidywalnych przyczyn, dług przestaje być spłacany.

Ignacy, uspokaja, że „nie będziemy ani Grecją, ani Argentyną”, bo wzrost długu publicznego nie był według Ignacego przyczyną ostatnich niewypłacalności. Państwo, ma według niego dostęp do „niemal nieograniczonego źródła dochodów jakim jest opodatkowanie obywateli”:

Może w USA czy Wlk Brytanii mogą twierdzić, że mają nieograniczone źródło finansowania w opodatkowaniu obywateli. W końcu wali do nich pół świata. Ale z biednej Polski, która ma wspólny rynek pracy z bogatym zachodem Europy, już wyjechało 2 miliony podatników! A ci podatnicy, którzy zostali na miejscu muszą ponosić rosnący ciężar emerytur i leczenia naszych seniorów. Więc kolejne rządy podnoszą i będą podnosić podatki i zwiększać zadłużenie. Polska już jest w spirali zadłużenia. Na razie w tej przyjemnej części, gdy konsumujemy ponad stan i opowiadamy o złotym wieku.

Ograniczanie oceny do długu publicznego jest kolejnym błędem. To czy nierównowaga gospodarcza, znajduje wyraz w długu publicznym czy prywatnym, jest w dużym stopniu kwestią wyboru politycznego. Można wyborcom fundować życie ponad stan na wiele sposobów. Ale dług czy obciąża konsumenta czy podatnika, koniec końców obciąża tego samego człowieka. Nawet jeśli państwo staje się niewypłacalne, bo np. musi ratować upadające instytucje finansowe to staje się tak samo niewypłacalne. A w Polsce tak się składa, że rośnie zarówno dług publiczny jak i prywatny. W półtorej dekady podwoiliśmy łączne zadłużenie sektora publicznego i prywatnego:

Ignacy widzi niektóre ryzyka, ale uważa, że obetniemy wydatki i będzie dobrze:

Otóż nie będzie dobrze. Zmieniła się w Polsce polityka. Naruszono konstytucyjne normy, o których pisze Ignacy. Próg 60% już nas nie chroni. Gdy półtorej dekady temu, za rządów SLD groziło przekroczenie pierwszych progów ostrożnościowych długu, SLD uszanowało istniejące ograniczenia i było w stanie obniżyć dług w relacji do PKB:

Potem do rządów przyszło PO, które zmieniło progi ostrożnościowe, zmieniło definicje długu, a gdy to nie wystarczało to rąbnęło aktywa z OFE, a następnie zwiększyło dług ponad wcześniej obowiązujące progi ostrożnościowe.

Więc owszem, w konstytucji nadal mamy wpisany limit dług publicznego na poziomie 60% PKB. Ale ten bezpiecznik przestał być wiarygodny. Kolejne rządy, będą zmieniać definicję długu, tak by rosła kategoria długu niebędącego długiem na potrzeby konstytucji. Obecny rząd sięga po aktywa w OFE i już wspomina, na razie nieśmiało, że od definicji deficytu publicznego należy odjąć wydatki na obronność.

Jesteśmy w spirali długu. Kolejne rządy będą podwyższać podatki, rozbierać OFE oraz gmerać przy definicjach długu. Aż nadejdzie ten dzień, gdy któryś rząd przestanie spłacać dług. I będzie to wcześniej, niż mogłoy wynikać ze stanu finasów państwa wyrażonego w pieniądzu.

Większość niewypłacalności państw mam miejsce, gdy rząd z podatków jest jeszcze w stanie spłacać zadłużenie. Ale po prostu wyczerpuje się wola polityczna do spłaty długu. Narasta konflikt pomiędzy podatnikami a tymi, którzy z podatków oczekują socjalu i spłaty długu. Tak będzie i u nas…

4 comments… add one
  • QWerty Nov 2, 2016, 2:23 am

    Artykuł Morawskiego chyba miał w zamiarze bardziej wydźwięk w rodzaju:
    Nie zbankrutujemy, bo nasze drukarki działają.
    Niemcy/UE nam zbankrutować nie dadzą.
    Nawet jak zbankrutujemy, to co z tego?

    • Pawel Dobrowolski Nov 2, 2016, 8:24 am

      Co z tego? To z tego, ze np. ze zmniejsza Polakom, zwlaszcza tym mlodszym emerytury o polowe.

      Rozbior OFE spowodowal, ze przysli emeryci maja obietnice obecnych politykow w imieniu przyszlych politykow, ze kasa sie znjadzie (slawne “konta” w ZUS) — zamiast obligacji –tych samych obligacji, ktore maja zagraniczni inwestorzy.

      Wiec, gdy zacznie kasy brakowac UE, MFW, zagraaniczni wierzyciele i byc moze starsi emeryci (ci z ZUS) powiedza: przeliczyc konta w OFE odpowiednim wspolczynnikiem. Jesli nie wystarczy ograbienie emerytow z OFE, zabiora sie za tych starszych z ZUS.

      Oprocz tego podwyzsz podatki i wymysla nowe. Np jednorozaowy 5% podatek od lokat bankowych.

      I oczywiscie Niemcy/UE/USA/MFW powiedza: super! bardzo dobry program ratunkowy!

  • Adam Klauf Nov 2, 2016, 1:18 pm

    Są jeszcze dwa problemy.
    1. Po zarżnięciu OFE ubył krajowy nabywca obligacji.
    2. Część długu jest w zagranicznych walutach.

    Czyli jak przyjdzie co do czego, to koszty pożyczania przez Polskę mogą gwałtownie wzrosnąć, a bank centralny nie będzie mógł zbyt wiele zrobić, poza obrabowaniem obywateli. Na razie zaklinacze rzeczywistości pocieszają się myślami, że zagraniczni inwestorzy nie rozumieją ich kantów i że przecież Japonia ma duży dług! To smutne, ale ludzie wolą usłyszeć, że mogą sobie konsumować w spokoju, co jeszcze bardziej przybliża kryzys.

  • Michał Jan 12, 2017, 1:20 pm

    Jeśli inflacja w Polsce wynika z wzrostu ceny dóbr importowanych w tym surowców to jaki sens ma podnoszenie stóp procentowych w Polsce ? Jak bardzo jesteśmy zależni od kapitału zagranicznego, że musimy podnieść stopy w Polsce obawiając się jego ucieczki, czy dysponuje Pan jakimiś danymi na ten temat ?

Cancel reply

Leave a Comment