Nowoczesna i PiS bronią wolności słowa przed PO

Nowoczesna w końcu stanęła po stronie wolności słowa. Wielokrotnie opisywałem skłonności posłów Nowoczesnej do cenzury (np. tu, tu i tu). Ale ostatnio partia Ryszarda Petru zgłosiła do Sejmu dwa projekty ustaw zwiększających zakres wolności słowa. Jeden o ciszy wyborczej (druk sejmowy 224), drugi o podwyższonej ochronie prezydenta i premiera przez znieważeniem (druk sejmowy 306).

Ten pierwszy projekt, zresztą całkiem sensowny, zakładał ograniczenia ciszy wyborczej do budynku komisji. Może niepotrzebnie, podtrzymywał zakaz publikacji sondaży w dzień wyborów, ale był to krok w wolnościowym kierunku. Niestety PiS z PSL zdążyli uwalić ten projekt w pierwszym czytaniu:

Teraz w Sejmie procedowany jest ten drugi projekt, o podwyższonej ochronie przed znieważeniem prezydenta i innych ważnych oficjeli. Dziś stała się rzecz niebywała! Nowoczesna przedstawiła swój projekt zwiększający wolność słowa. PO stwierdziła, że proponowana zmiana idzie za daleko. A na koniec debaty wiceminister Marcin Warchoł argumentując, że „nie kodeks karny, a kultura osobista”, ogłosił iż rząd PiS od dwóch miesięcy planuje likwidację przepisów karnych penalizujących wypowiedzi wobec polityków.

I co wy na to Platformersi, nie jest wam teraz łyso? Ale tak, na poważnie i zachowując chronologię dzisiejszych wydarzeń – projekt Nowoczesnej zakłada wykreślenie dwóch zamordystycznych zapisów z naszego prawa:

Pierwszy z tych przepisów stanowi, że:

Art. 135. § 2. „Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”

A drugi, stanowi iż:

Art. 226. § 3. Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Posłanka Monika Rosa z Nowoczesnej rozsądnie argumentowała, że te przepisy to źródło kłopotów i wstydu dla kolejnych prezydentów, gdyż każdy kolejny prezydent tłumaczyć się musi, że to nie on nasyłał specsłużby czy policję na jakiegoś licealistę, studenta czy obszczymura.

Na to wystąpienie zareagowała PO, słowami Arkadiusza Myrcka, który stwierdził, że „proponowana zmiana idzie za daleko”, że „znieważanie prezydenta to znieważanie samej Rzeczypospolitej” i dopuścił jedynie pewną korektę istniejących przepisów.

Potem nastąpił cały szereg kuriozalnych wystąpień posłów PiS i Kukiz’15. Andrzej Matusiewicz z PiS wychwalał polską tradycję karnistyczną powołując się na przepisy z 1932, tj. z czasów dyktatury junty Piłsudskiego. Ale mając widocznie wskazówki z góry, rekomendował projekt do dalszego procedowania. Babsztyl z Kukiz’15 bredził, że znieważanie „obniża rangę prezydenta” i wystawia na szwank „bezpieczeństwo Polski”. Na obronę babsztyla, można przytoczyć, fakt że te durne myśli są w wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2011, ale jeśli Kukiz’15 chce udawać partię wolnościową to się powinni zastanowić.

Największą niespodziankę sprawił wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Ogłosił, iż rząd PiS od dwóch miesięcy planuje likwidację przepisów karnych penalizujących wypowiedzi wobec polityków. Nowelizacja ta według zapewnień Warchoła idzie dalej niż projekt Nowoczesnej. Szczegóły mamy poznać niebawem.

Ooooooops… No i co teraz Platformersi, Gazeto Wybiórcza, itp.: będziemy mieć więcej wolności słowa za dyktatury kaczystów, niż za demokracji Tuska?! Jak to wytłumaczycie? Jaki wstyd! Co teraz pomyśli zagranica! A mogliście sami te zmiany chwalić i wprowadzić…

Jeśli o mnie chodzi, to po dzisiejszej debacie zastanawiam się, czy w następnych wyborach głosować na PiS, czy na .Nowoczesną, bo wiem na pewno, ze na PO nie będę.

0 comments… add one

Leave a Comment