To kto jest tym ksenofobem? I kto łamie prawo?

Merkel traktując migrantów jak uchodźców i zapraszając ich do Niemiec bez względu na to, gdzie w Europie wylądowali złamała obowiązujące prawo. Ale to Polaków i Węgrów obsadzono w roli złych Europejczyków. UE nie jest społecznością zasad, jest społecznością gdzie decyduje siła. A część Polaków aspirujących do miana światłych, uśmiechniętych i nowoczesnych Europejczyków ochoczo podchwyciła zagraniczne obelgi na użytek wewnętrznej wojny klasowo politycznej, przeciw cebulastym wąsatym Januszom. No bo wiesz, wstyd przed Europą…

W temacie uchodźców prawo międzynarodowe i europejskie jest jasne jak słońce. Uchodźcą jest ten, kto w obawie o życie ucieka z państwa ogarniętego wojną. Regulacje unijne dalej precyzują temat uchodźców przesądzając, że to państwo unijne, które pierwsze zarejestruje uchodźcę odpowiada za niego.

Co zrobiła Merkel? Wielokrotnie złamała prawo. Migrantów potraktowała jak uchodźców. Bo ci, którzy z Turcji czy Libanu, przyjeżdżali do Europy nie byli uchodźcami, lecz zwykłymi migrantami. I wszystkich zaprosiła do Niemiec (czyli de facto do strefy Schengen) bez względu, na to, przez które państwo wjechali do Europy.

Po co Niemcy złamali prawo? Prawdopodobnie by wpłynąć na wybory polityczne Greków. Latem ubiegłego roku, gdy fala migrantów właśnie wzbierała, Grecja przeżywała szereg wstrząsów politycznych przez narzucony z Berlina plan restrukturyzacji gospodarki:

– w lipcu Grecy w referendum odrzucili porozumienie z UE o restrukturyzacji gospodarki.

– w sierpniu korzystając z wygranego referendum po zaledwie kilku miesiącach rządzenia zrezygnował rząd, a nowe wybory ogłoszono na wrzesień.

Gdyby wówczas od Greków egzekwowano obowiązujące prawo może by odrzucili plan restrukturyzacji gospodarki i wywołali poważny kryzys europejski, może negocjowaliby o miliardy potrzebne by utrzymać uchodźców. A tak Grecy migrantów wysłali dalej w Europę, a sami podkulili ogon i nowy grecki rząd pomimo wygranego referendum i kolejnych wygranych wyborów przystał na gospodarczy dyktat Berlina.

Niemcy zamiast przyznać, że złamali prawo by wpłynąć na Greków i zaproponować naprawę prawa o migracjach poszli w propagandę. Obecne prawo o przepływach ludzi jest skrojone na realia zimnej wojny. Niemożliwe były wówczas masowe migracje ludzi przez pilnie strzeżone granice z drutem kolczastym, polami minowymi i pogranicznikami, którzy gotowi byli strzelać. W tamtych realiach Zachód od czasu do czasu przyjmował kilka tysięcy uchodźców ze wschodu, by pokazać jaki jest demokratyczny, a wschód pozbywał się najbardziej buntowniczych. Prawo o migracjach trzeba dziś zmienić. Ale zamiast zmiany zaproponowano nam manipulację symboliczną i przemoc polityczną.

Gdy Niemcy pojęli konsekwencje zaproszenia migrantów traktowanych przez nich jak uchodźców zaproponowali plan – plan, który wbrew jego medialnemu przedstawieniu nie polega na sprawiedliwym podziale migrantów, ale jest tak naprawdę planem o przymusowym osiedleniu migrantów w państwach, do których migranci nie chcą trafić. Jego istotą jest, że państwa takie jak Polska, mają przez kilka lat przetrzymać określoną liczbę migrantów. Bez przymusu, w postaci na przykład drutu kolczastego, plan ten nie jest dla Polski wykonalny. Migranci chcą do bogatego zachodu, a nie do Polski. Z Polski właśnie wyjechało ponad 2 miliony rodzimych mieszkańców. Niby jak mamy zachęcić obcych, żeby się u nas osiedlili, skoro nie potrafimy utrzymać swoich?! Szansa, że będziemy mieli pożytek z migrantów, których będziemy zmuszeni trzymać na siłę jest bliska zeru. Nawet jeśli tu zostaną, będą nam mieli za złe, że nie są w Niemczech.

Jak by tego było mało Niemcy i reszta zachodnich mediów rozpętały ksenofobiczną histerię przeciw państwom wschodniej Europy obsadzając Polaków i Węgrów w roli antyeuropejskich ksenofobów. Węgrzy kładą drut kolczasty na granicy? Antyeuropejscy ksenofobi! Nic to, że kilka miesięcy później UE strofuje Greków, że za słabo pilnują swojej granicy. Nic to, że dziś UE radzi jak wzmocnić granice. Podobnie było, gdy się okazało, że Polacy nie chcą w Polsce na siłę trzymać migrantów, którzy chcą do Niemiec czy Szwecji. Antyeuropejscy ksenofobi! A po za tym antysemici! …? Mogłeś nie zauważyć, ale latem zeszłego roku w części zagranicznych mediów wybuchła antypolska histeria ponieważ w upalny dzień w muzeum obozu oświęcimskiego ustawiono kurtynę wodną. A po angielsku kurtyna wodna to shower curtain. Tym, których wysyłano do gazu wmawiano, że zabierają im ubrania, bo idą pod prysznic. Więc chcąc ochłodzić turystów ponoć wykazaliśmy się brakiem wrażliwości lub wręcz antysemityzmem. Co prawda kilka tygodni później Niemcy w budynkach po obozie Dachau umieścili imigrantów. Tak, tak w KL Dachau! Ale według tej samej zagranicznej prasy, to była konieczność i rozsądne gospodarowanie ograniczonymi zasobami.

Przy okazji zagraniczne media i rodzimi pożyteczni idioci wyciągają różne badania socjologiczne, by udowodnić że Polacy i reszta tej wschodnioeuropejskiej dziczy to zapiekli ksenofobi. Faktem jest, że w badaniach, gdy pyta się różne nacje abstrakcyjnie o stosunek do obcych, uchodźców i imigrantów to na wschodzie Europy deklarujemy mniejszą otwartość.

Jednak jest to efekt wieloletniej tresury zachodnich społeczeństw w politpoprawności. Oni już tak są wytresowani, że nawet ankieterowi gwarantującemu zachowanie poufności odpowiedzi, opowiadają jacy są tolerancji. Skąd to wiemy? Bo gdy zamiast o abstrakcyjny stosunek do obcych, pyta się o konkretne zachowania, na przykład czy jesteś przeciw imigrantom jako twoim sąsiadom okazuje się, że sytuacja się odwraca. Polacy wychodzą na całkiem otwartych ludzi. Przykładowo w najnowszym badaniu World Values Survey (Wave 6, 2010-2014) tylko 7,2% Polaków nie chce imigranta za sąsiada, ale aż 21,4% Niemców nie chce obcego za sąsiada:

Źródło: World Values Survey

No to, kto tu jest ksenofobem? Ty? Czy Hans? Dla Zachodu ty! Bo tak im w telewizorze powiedzieli. Tak im podpowiedzieli Polscy dziennikarze piszący w zagranicznych mediach. Bo tak sugerowała Merkel, gdy mówiła o tych państwach, które nie chcą „sprawiedliwie” i „europejsko” podzielić się zaproszonymi przez nią migrantami, których ona zwie uchodźcami.

Opinię Zachodu można by olać. Niech sobie mają nas za antysemitów i ksenofobów. Jakkolwiek się byśmy nie zachowywali i tak nam będą tą łatkę przyklejać, gdy będzie to dla nich wygodne. Co prawda to akurat we Francji podpalają synagogi i strzelają do wyznawców Mojżesza. Ale to my ponoć jesteśmy antysemitami i ksenofobami. Takimi kalumniami trochę urwą nam kapitału symbolicznego, trochę obniżą prestiż międzynarodowy, trochę przy okazji obetną przepływ kasy unijnej. Pal sześć.

Ale są jeszcze u nas pożyteczni idioci, którzy w pędzie do bycia nowoczesnymi, uśmiechniętymi, kulturalnymi Europejczykami ochoczo podłapali przekaz stamtąd, z lepszego świata, z zachodu i okładają cebulastych wąsatych Januszów powtarzanymi nieprawdami i półprawdami, a czasem się sami wyrywają do lepszego świata by donieść jaka tu rzekomo panuje ksenofobia. Wydaje im się, że jeśli wyzwą współplemieńców od czarnuchów sami zrobią się bielsi.

Ostatnio nasi postępowi współplemieńcy wyciągają dane z Eurostatu, by pokazać jak niewielu uchodźców przyjmujemy:

Pozytywnie rozpatrzone wnioski uchodźców (kwartalnie)

Źródło: Eurostat, First instance decisions on applications by citizenship, age and sex Quarterly data (rounded) [migr_asydcfstq]

No i owszem za 2014 ostatni rok, za który mamy pełne dane dla Polski, my przyjęliśmy 720 uchodźców, a na przykład Niemcy 40,5 tysiąca. Przytaczający te dane rodzimi nienawistnicy pomijają, że to niskie przyjmowanie uchodźców miało miejsce za rządów światłej Platformy. A samo szermowanie powyższymi danymi jest kolejną manipulacją: uchodźcy, czy migranci podający się za uchodźców są przyjmowani tam gdzie chcą być przyjęci – jeśli jadą do Niemiec i stają przed bramą niemieckiego urzędu to tam są przyjmowani. Jeśli nie chcą trafić do Polski to trudno żebyśmy ich przyjmowali w większej liczbie niż Niemcy. Ponadto, te dane, które ostatnio stały się popularne w uśmiechniętych, nowoczesnych, kulturalnych mediach i internetach pomijają dane o wydanych pozwoleniach na pobyt dla osób z poza UE. Bo akurat w danych o pozwoleniach na pobyt zauważysz, że państwo w UE, które w ostatnich latach miało największy przyrost zezwoleń na pobyt dla osób z poza UE to Polska (czerwona linia na poniższym wykresie):

Pozwolenia na pobyt dla osób z poza UE

Źródło: Eurostat, First permits by reason, length of validity and citizenship [migr_resfirst]

I co ważniejsze liczba cudzoziemców z pozwoleniem na pobyt są znacznie większe niż liczby przyjętych uchodźców. Okazuje się, że jesteśmy europejskim liderem otwartości. Za ostatni rok za, który Eurostat ma dane na pobyt osób z poza UE najwięcej, bo 567 tys. pozwoleń wydałaWlk. Brytania. Polska jest druga i wydała 355 tys. pozwoleń, a liczniejsze i bogatsze od nas Niemcy wydały zaledwie 237 tys.

Cześć naszych współplemieńców uważa, że jeśli zacznie krzyczeć o polskiej ciemnocie i ksenofobii to staną się bardziej europejscy. Część na użytek debaty publicznej wyciąga obecnej władzy nazwanie imigrantów uchodźcami:

Mniej więcej te same środowiska klaskały, gdy Merkel migrantów nazywała uchodźcami i kazała nam ich przetrzymać pod przymusem w Polsce. Ale wtedy to uśmiechniętym i nowoczesnym nie przeszkadzało, bo było światłe i europejskie.

Niech dalej „prostują sobie włosy i wybielają cerę”, by stać się lepszymi Europejczykami. Może kiedyś pojmą, że nowoczesność nie polega na tym, że przyłącza się do chóru obelg i przeinaczeń adresowanych w kierunku własnej wspólnoty z zewnątrz. A polega na tym, że rozwiązujesz rodzime konflikty polityczne i gospodarcze, w sposób pozwalający uniknąć typowego dla peryferium zderzenia populizmu i elityzmu.

4 comments… add one
  • QWerty Jan 30, 2016, 6:17 am

    Niestety ci nowocześni, uśmiechnięci i piękni, to mają w głębokim poważaniu jakiekolwiek dane, z resztą podobnie do “Januszów”, jakby byli przy władzy to retoryka by była dokładnie odwrócona. U nas de facto nie ma podziału sceny politycznej, są tylko dwie “grupy interesu”. Jak już w jednym z wpisów wspominałeś istnieją tylko “populiści” vs. “etatyści”.
    Żadne ideologie nie mają znaczenia ważne tylko żeby nazwać przeciwnika idiotą, ksenofobem, antysemitą, homofobem, antypolakiem itp. cokolwiek w danym momencie najwięcej % doda.

  • Dejmon Jan 31, 2016, 10:40 am

    Autor zarzuca (słusznie zresztą) innym manipulowanie danymi, a sam robi dokładnie to samo: 1 wykres (Pozytywnie rozpatrzone wnioski uchodźców) obejmuje okres do końca 2015, ale już kolejny (Pozwolenia na pobyt dla osób z poza UE) tylko do połowy 2014, a więc jeszcze przed największym napływem ludzi z poza UE…

    • Administrator Jan 31, 2016, 10:55 am

      Polecam czytanie z rozumieniem: “2014 ostatni rok, za który mamy pełne dane dla Polski”.

      Na jednym i drugim wykresie dostepne sa najswiezsze dane opublikowane przez Eurostat.

      Rzecz do sprawdzenia jednym google searchem i pięcioma kliknięciami….

  • Komentator Mar 25, 2016, 7:20 pm

    Prawnie być może są migrantami, ale faktycznie są uchodźcami. Na konieczność zmiany prawa sam zwróciłeś uwagę. Uciekają przed wojną ze zdestabilizowanego przez zachód (w tym nas) bliskiego wschodu. Nic dziwnego zresztą, że wolą Niemcy od fatalnych warunków w obozach Turcji bądź Grecji. Większość i tak zatrzymuje się w państwach swojego regionu, a całość liczby uchodźców to promil ogólnej populacji europejskiej więc rzekoma niemożność ich wchłonięcia źle świadczyć może jedynie o samej Unii.

    Dane o gościnności Polaków są jeszcze sprzed wybuchu kryzysu i ostatnich zamachów, które na poziomie propagandy świetnie gospodaruje głównie populistyczna prawica. Dziś gdy nowy sąsiad utożsamiany jest z egzotycznym arabem gwałcicielem i wrogiem cywilizacji odpowiedzi mogłyby być inne. Poza tym reakcje w postaci niechęci wobec obcych są wpisane w odruchy ludzkiej natury. Więcej Niemców musiało się z tymi odruchami stykać już wcześniej, stąd więcej Niemców niż Polaków miało do czego wyrażać obawy. Nas dotyczy to od czasu miedialnej nagonki na potencjalnych przybyszów wciskanych siłą.

    Podejrzewam, że większość tych cudzoziemców z pozwoleniem na pobyt to przybysze z Ukrainy i Białorusi co zawdzięczamy geografii i jakiejś tam bliskości kulturowej. Ich liczba będzie zresztą rosnąć i bardzo dobrze. Z pewnością wysoka jest też ilość wietnamczyków. Większość uchodźców z Syrii to ludzie wykształceni, zamiast się więc na nich boczyć powinniśmy spróbować ich zagospodarować. To prawda, że większość z nich ucieknie do sąsiadów gdy tylko nadarzy się okazja, ale tych którzy mogliby zostać nie zatrzymamy bojówkarskimi patrolami na ulicach, wywieszanim świńskich głów na płotach i petycjami w sprawie zakazu budowania meczetów.

Leave a Comment