Cisza wyborcza to szkodliwy, sprzeczny z prawem przywilej elit, który należy zlikwidować.

Wolność wypowiedzi można ograniczać. Ale jedynie pod ściśle sprecyzowanymi warunkami, których tzw. cisza wyborcza nie spełnia. Może dlatego, bezkarnie od ponad dekady łamię ciszę wyborczą. Poniżej przewodnik po tym dlaczego cisza wyborcza sprzeczna jest z prawem. A na koniec jak zawsze złamię ciszę wyborczą, bo lex iniustissima non est lex.

1. Cisza wyborcza chroni partie establishmentu przed konkurencją nowych partii

W demokracji ograniczenia wolności słowa, nie mogą systematycznie preferować jednej strony debaty publicznej. Jednak cisza wyborcza pogłębia asymetrię siły komunikacyjnej pomiędzy partiami establishmentu a ich poza sejmową konkurencją.

Partie nowe i partie z mniejszymi budżetami brak możliwości kupowania miejsc plakatowych i reklam w mediach nadrabiają spotkaniami z wyborcami na ulicach, pukaniem do drzwi, rozdawaniem ulotek, organizowaniem wieców, kampanią w internecie robioną siłą wolontariusz. Słowem działaniami, które są zakazane podczas ciszy wyborczej.

Jeśli nowo wchodzące na rynek partie z poza establishmentu będą wieszać jakiekolwiek plakaty to raczej nie na nośnikach komercyjnych firm, a jedynie w niewielkiej liczbie miejsc, gdzie legalnie i za darmo wieszać może każdy. Jedna kandydatka „Razem” z którą rozmawiałem, określiła dysproporcję w liczbie plakatów pomiędzy „Razem” a plakatami PO w jej mieście jak 1 do 2000 lub więcej. Nadrabiali to spotkaniami z ludźmi, ale przez dwa kluczowe dni przed wyborami w przestrzeni publicznej będą dominować komunikaty polityków establishmentu, działania komunikacyjne dostępne partią poza sejmowym są w tym czasie zakazane.

W oficjalnych uzasadnieniach cisza wyborcza daje możliwość spokojnego namysłu wyborcom w niedojrzałej demokracji. W rzeczywistości to jeden z dziesiątków sposobów na cementowanie przewagi ludzi establishmentu nad ich politycznymi konkurentami.

2. Zakaz wypowiedzi musi być niezbędny.

Każde ograniczenie wolności słowa w demokracji jest z natury podejrzane, bo grozi istocie demokracji: wolnej wymianie myśli przez wolnych obywateli. Wolna wypowiedź jest fundamentem demokracji, gdyż od niej zależy m.in. możliwość zbierania informacji o władzy, oceny władzy i mobilizowania innych obywateli do kontroli władzy. Dlatego wśród wolnych ludzi każde ograniczenie wolności wypowiedzi musi przejść wyśrubowaną ocenę niezbędności.

Dopuszczenie ograniczenia wolności słowa jedynie gdy jest niezbędne, to linia orzecznicza sądów najwyższych w najstarszych demokracjach oraz obowiązujące w Polsce prawo, w tym wypadku Europejska Konwencja Praw Człowieka:

Cisza wyborcza nigdy nie przejdzie testu niezbędności.

2.1. Cisza wyborcza nie jest niezbędna dla funkcjonowania demokracji, gdyż większości demokracji nie zna ciszy wyborczej.

By udowodnić niezbędność ciszy wyborczej w Polsce należy wskazać jakąś naszą rodzimą ułomność lub potrzebę, która czyni ciszę wyborczą niezbędną.

2.2. Sama liczba niewielu lat od wprowadzenia demokracji w Polsce nie może być argumentem za niezbędnością ciszy wyborczej, gdyż większość świeżo upieczonych demokracji nie znała tego zakazu.

George Washington u zarania demokracji w USA nie domagał się ciszy wyborczej. I jakoś ta nowa nieugruntowana demokracja amerykańska poradziła sobie bez ciszy wyborczej. Tak naprawdę wszystkie dzisiejsze „stare demokracje” u swego początku nie znały tego zakazu!

Cisza wyborcza została wprowadzona dopiero po II wojnie światowej przez Niemców. W Niemczech weimarskich naziści i komuniści urządzali przedwyborcze awantury, burdy, pochody, kontrpochody i morderstwa. Część Niemców bała się iść do wyborów. Rzekomo z tego powodu władzę przejęli tam naziści. Jeśli Niemcy tak uważają, to niech ograniczają swoją niemiecką wolność.

2.3. Niedojrzałość obywateli Polski czy też niedojrzałość naszej demokracji to publicystyczna hiperbola, a nie argument za niezbędnością ciszy wyborczą.

Żaden zwolennik ciszy wyborczej powołujący się na rzekomą niedojrzałość obywateli czy instytucji nie przedstawił na czym ma polegać nasza rzekoma polska niedojrzałość i niegotowość do wybierania władzy bez ciszy wyborczej. Poprzestają na ogólnikach jak ten poniżej:

Źródło: Marcin Michał Wiszowaty, Instytucja ciszy wyborczej – geneza, regulacja prawna, ratio existendi, Studia Wyborcze. – 2012, T. 14, s. [7]-34

Poziom kultury politycznej i rozwoju demokracji nie jest zadowalający? Czyli jaki? Testem dla każdej próby argumentowania o niezbędności ciszy wyborczej we współczesnej Polsce na podstawie naszej niedojrzałości czy braku kultury jest odpowiedź na pytanie: czy da się z tego argumentu wyprowadzić kryteria, które pozwolą określić jaki upływ czasu lub jakie zmiany w naszych postawach czy instytucjach prawa, spowodują, że będziemy wystarczająco dojrzali i kulturalni do wybierania władzy bez ciszy wyborczej.

Jeśli argument o braku dojrzałości czy kultury poprzestaje na ogólnikach jest taką samą próbą infantylizowania Polaków z pozycji klasowych czy elitystycznych, jak ta z przed półtora wieku o tym, że Polacy nie są gotowi na zniesienie pańszczyzny, bo jeszcze nie dojrzali, bo jeszcze nie mają koniecznych nawyków, bo u nas są inne relacje pomiędzy obywatelami a włościanami , itp. Istotą ogólnikowego argumentu o niedojrzałości Polaków jest istnienie jakiegoś autorytetu, który władny jest stwierdzić wedle sobie tylko znanych kryteriów, że my Polacy nie spełniamy owych kryteriów. To nie argument, lecz przesądy jednej klasy wobec reszty społeczeństwa.

3. Nie przyjęto najmniej restrykcyjnego sposobu osiągnięcia celu.

W orzecznictwie dotyczącym wolności słowa jest ugruntowaną zasadą, że niezbędne dla demokracji ograniczenia wolności słowa są dopuszczalne tylko, gdy przyjmą najmniej restrykcyjny sposób pozwalający osiągnąć nadrzędne dobro ogółu.

Niezakłócony przebieg głosowania to niewątpliwie nadrzędne dobro. Ale zakaz oceny polityków przez dwa dni nie jest najmniej restrykcyjnym sposobem ochrony tego dobra. Cisza wyborcza ogranicza zachowania, które nie są szkodliwe – ogranicza naszą wolność bez korzyści dla ogółu.

Jedyne uzasadnienie dla ciszy wyborczej to nachalna zakłócająca możliwość spokojnego głosowania kampania wyborcza w lokalu wyborczym lub jego bezpośredniej okolicy. Agitujący tłum w lokalu to ryzyko, że ktoś dorzuci głosy do urny, to również zagrożenie dla tajności wybierania oraz niewymuszonego charakteru głosowania i tworzenie zamieszania umożliwiającego opłacanie głosujących za okazaniem wypełnionej karty wyborczej.

W lokalu wyborczym powinien panować ład, który pozwoli komisji wyborczej czuwać nad właściwym przebiegiem wyborów. Jednak osiągnięcie tego celu nie wymaga ograniczenia wolności słowa na dwa dni. Wystarczy zakaz agitacji w lokalu i jego bezpośrednim otoczeniu w dniu wyborów. Tak zrobiono na przykład w USA gdzie sąd najwyższy dopuścił orzeczeniem w sprawie Burson v. Freeman (1992) zakaz wypowiedzi wyborczych w lokalu i w promieniu 100 stóp (30 metrów) od lokalu.

4. Prawo musi być jasne i zrozumiałe. Nie może wynikać z każdorazowej interpretacji urzędników. Tzw. cisza wyborcza jest prawem niejasnym opartym o urzędnicze interpretacje.

Każde prawo, by było obowiązujące musi nie tylko niezbicie wynikać z przepisów, ale również być zrozumiałe dla obywatela. Ogólne pojęcie “agitacja wyborcza” plus kilka przykładów wyszczególnionych w ustawie, nie precyzuje na tyle jasno co stanowi naruszenie prawa, by obywatele mieli pewność jak się zachować by nie łamać prawa.

4.1. Gdyby definicja agitacji oczywiście i klarownie wynikała z przepisów to PKW nie wydawałaby regularnie nowych komunikatów określających co jest, a co nie jest agitacją.

Obywatelowi do wiedzy o tym jak się zachować, by nie złamać prawa nie wystarczy znajomość prawa, musi znać jeszcze interpretacje prawa dokonane przez PKW. Ale problem mają nie tylko zwykli obywatele, ale również prawnicy. Sądom bowiem nie wystarcza litera ustawy, skoro w uzasadnieniach wyroków odwołują się nagminnie do komunikatów PKW.

4.2. Obecność plakatów wyborczych w czasie ciszy wyborczej została dopuszczona opinią PKW wbrew literze ustawy!

W Polsce na podstawie interpretacji PKW, a wbrew literze ustawy przyjęto, że agitacją jest wieszanie plakatu a nie jego obecność w przestrzeni publicznej. Ustawa wyraźnie stwierdza, że “agitacją wyborczą jest publiczne nakłanianie lub zachęcanie, do głosowania w określony sposób”:

Jednak pomimo tej definicji agitacji, po drodze do lokalu wyborczego napotkasz w przestrzeni publicznej plakaty nakłaniające do „głosowania w określony sposób”. Plakaty te często wiszą na płocie czy słupie przed budynkiem lokalu wyborczego! Wiszą tam, by przypomnieć o kandydacie i wpłynąć na wyborcę. Obecność plakatów w przestrzeni publicznej w dniu wyborów jest sprzeczna z deklarowanym celem ciszy wyborczej, tj. możliwością przemyślenia decyzji w warunkach wolnych od agitacji.

Dlaczego plakaty nie znikają z ulic, skoro litera ustawy zakazuje agitacji wyborczej w dniu głosowania i na 24 godziny przed tym dniem? Patrz przepis poniżej:

Obecność plakatów w przestrzeni publicznej podczas ciszy wyborczej nie wynika z litery prawa i nie jest stanem oczywistym i domyślnym. Są państwa, gdzie komitet wyborczy ma obowiązek usunąć swoje plakaty wyborcze przed nastaniem ciszy (Armenia) lub też gdzie usuwają je służby komunalne (Ukraina). Możliwość pozostawienia plakatów wyborczych w polskiej przestrzeni publicznej wynika z interpretacji ustawy dokonanej przez PKW!

PKW samowolnie i pozaprawnie, komunikatem, który nie jest źródłem powszechnie obowiązującego prawa zmieniła de facto obowiązującą literę ustawy. Według PKW penalizować należy wieszanie plakatu, a nie jego obecność w przestrzeni publicznej. A przecież wieszanie plakatu jest czynnością techniczną, taką jak drukowanie plakatu czy jego projektowanie. Wartość agitacyjna plakatu bierze się z jego obecności w przestrzeni publicznej. Co musi już skrajnie niepokoić, to jak wykazałem w punkcie 1 powyżej ta interpretacja prawa przez PKW sprzyja partiom establishmentu na szkodę partii pozasejmowych.

4.3. Interpretacje PKW są trudno dostępne, kuriozalne oraz coraz mniej jednoznaczne.

Chociaż komunikaty PKW jedynie precyzują jej rozumienie ciszy wyborczej w praktyce są stosowane jako powszechnie obowiązujące źródło prawa (choć takowym nie są). Pomimo swej ważnej roli są trudno dostępne, a niektóre wręcz nieosiągalne dla przeciętnego obywatela. Nie ma jednego repozytorium internetowego, które udostępnia komunikaty PKW w uporządkowany i skatalogowany sposób. Nawet znajomość sygnatur komunikatów nie pozwala na ich znalezienie w internecie w poniżej 15 minut.

PKW wydając komunikaty reaguje na konkretne rodzaje zachowań jej zdaniem naruszających ciszę wyborczą. Tworzy pośpieszenie komunikaty, które mają wyjaśnić te przypadki, a traktowane są jak normy ogólne. W ten sposób narasta gąszcz coraz dziwniejszych interpretacji:

(i) plakaty mogą być dostępne w przestrzeni publicznej pod warunkiem, że są stacjonarne

(ii) plakaty nie mogą być umieszczane, na przewijakach mechanicznych eksponujących kilka plakatów w tym samym miejscu, bo plakat wyborczy się będzie nagle pojawiał, więc nie będzie stacjonarny

(iii) plakaty, które wiszą na samochodzie lub znajdują się w środku samochodu są dopuszczalne podczas ciszy wyborczej, pod warunkiem, że samochód nie jest eksploatowany, słowo eksploatowany z komunikatu PKW intepretowane jest jako przemieszczanie się, choć na zdrowy rozum można eksploatować samochód siedząc w nim na parkingu, grzejąc się i słuchając muzyki

(iv) podobnie jeśli wyborca oklei się plakatami i będzie spacerował po mieście to też według PKW będzie łamał prawo. Kusi by sprawdzić, czy obywatel, który stanie na ulicy z plakatem w piątek o północy i będzie stał nieruchomo jak słup ogłoszeniowy do niedzieli wieczorem, będzie według PKW naruszał ciszę wyborczą, czy też na zasadzie analogii do słupa z plakatem uznany zostanie za niewinnego.

(v) najsławniejsza interpretacja PKW to ta, że zamieszczanie treści wyborczych w internecie stanowi naruszenie ciszy wyborczej, choć informacje zamieszczone przed cisza wyborczą mogą nadal istnieć w internecie – intrpretację tę doprecyzowano medialnymi wypowiedziami przedstawicieli PKW o tym, że polubienie oraz udostępnienie wpisu na Facebooku to również naruszenie ciszy wyborczej.

Po fali krytyki i salwach śmiechu jakie wzbudził komunikat o naruszaniu ciszy wyborczej na Facebooku zdaje się, że PKW częściowo abdykowała z wydawania jednoznacznych komunikatów. Zamiast takich konkretnych i straszących jak ten poniżej:

teraz komunikaty PKW w sprawie ciszy zawierają stwierdzenie, że:

Ocena czy w danym przypadku doszło do naruszenia tego zakazu nie będzie należała do Państwowej Komisji Wyborczej, lecz do organów ścigania i sądów.

W sumie to dobrze. Śmiech to potężna broń w rękach obywateli. Ale wcześniejsze komunikaty PKW nie zniknęły z obiegu. Jesteśmy w sytuacji, gdzie ogólne dyspozycje z ustawy oraz konkretne komunikaty PKW zwiększają nieprzewidywalność, co do tego co stanowi czyn karalny, a co nie. Skoro chodzenie podczas ciszy wyborczej w sławnych biało-czerwonych krawatach Samoobrony jest według PKW naruszeniem ciszy, to możemy się bać, że jeśli jutro pójdę głosować w koszulce z wizerunkiem rysia (kota a nie Ryszarda Petru) lub też w fioletowych spodniach i fioletowej koszuli (fioletowy to kolor partii Razem) może mogę zostać ukarany za łamanie ciszy wyborczej. Z ciekawości idę jutro w krawacie Samoobrony, niby zostały zakazane, ale w tych wyborach nie ma komitetu Samoobrony – zobaczę jak zareaguje komisja wyborcza.

5. W konstytucji mamy zagwarantowaną wolność słowa, ale nie mamy w konstytucji zapisanego prawa do spokojnego namysłu.

PKW, policja i sądy wybierają mgliste hasła o spokojnym namyśle przedwyborczym niedojrzałych obywateli świeżej demokracji nad konstytucyjną literę chroniącą wolność wypowiedzi. To najlepszy, choć paradoksalny, dowód na niedojrzałość naszej demokracji, a raczej na niedojrzałość naszej władzy. Elity władzy narzucają obywatelom swoją wolę wbrew podstawowym zapisom konstytucyjnym.

Najliczniejsze i najkonkretniejsze grono argumentów za ciszą wyborczą uzasadnia ograniczenie wolności słowa potrzebą spokojnego namysłu wyborców o tym na kogo oddać głos:

Źródło: Magdalena Musiał-Karg, Cisza wyborcza w dobie Internetu, Przegląd Sejmowy, Rok XXI, 3(116)/2013

Źródło: Marcin Michał Wiszowaty, Instytucja ciszy wyborczej – geneza, regulacja prawna, ratio existendi, Studia Wyborcze. 2012, T. 14, s. [7]-34

Źródło: Anna Frydrych, Bartłomiej Michalak, Marek Sobczyk, „Zagadnienia prawnej regulacji ciszy wyborczej i dopuszczalności prowadzenia w okresie ciszy wyborczej kampanii społecznej na rzecz podwyższenia partycypacji wyborczej” [w] Prawo wyborcze. Analizy, Interpretacje. Rekomendacje, pod red. J. Zbieranka, s. 17-32, Fundacja Instytut Spraw Publicznych , 2009

Tak się jednak składa, że prawo do spokojnego namysłu nie jest gwarantowane konstytucją, a prawo do wolności słowa owszem jest.

6. Prawo, które jest wybiórczo egzekwowane nie jest prawem, a niesprawiedliwością.

Cisza wyborcza łamana jest co wybory przez dziesiątki jeśli nie setki tysięcy Polaków. Jednak skazuje się co najwyżej setki z nas za to naruszenie prawa. W odróżnieniu od innych przestępstw naruszenie ciszy wyborczej, zwłaszcza gdy dokonane jest w internecie jest naruszeniem prawa gdzie sprawca i dowody są publicznie znane i łatwo dostępne organom ścigania. To, że wymiar sprawiedliwości zamiast karać wszystkich, karze wybrane osoby, powoduje narastające wątpliwości co do „doboru” osób do karania.

Rozumiem, że nie da się złapać wszystkich złodziei i morderców, bo nie wiadomo kim są. Ale ci którzy łamią ciszę wyborczą na Facebooku, to grupa która sama udokumentowała swoje naruszenie prawa.

A na koniec, by tradycji stało się zadość, łamię ciszę wyborczą, to znaczy już złamałem na Facebooku, a tu powtarzam:

0 comments… add one

Leave a Comment