Rozbroić lewicę i prawicę z państwowego zakazu wolnej wypowiedzi

Wojna o symbole jest wojną o władzę. Bo władza symboliczna daje, może pośrednio, ale całkiem realną władzę. Ten kto definiuje dobro i zło, ten kto wyznacza granice tabu, ten rządzi regułami określającymi relacje społeczne, wskazuje kto jest uprzywilejowany a kto potępiony. I dobrze! Spierajmy się o wartości, czyje są lepsze, a czyje gorsze, ale nie wplątujmy w tę dyskusję państwowego przymusu.

Groźba przejęcia państwowego przymusu przez jedną ze stron dyskusji niepotrzebnie zaognia spór. Spór przestaje być sporem wyłącznie o idee, a przeistacza się w bezpośrednie przeciągnie państwowego aparatu przymusu na swoją stronę: kto lepiej zmotywuje prokuratora, by sięgnął po kodeks karny. Ci drudzy, gdy widzą, że nie chodzi o przekonanie do swoich idei, ale o przeciągnięcia aparatu przymusu reagują intensyfikując swoje kontr-starania o przeciągnięcie aparatu przymusu do siebie. W rezultacie jedni i drudzy stają się poszkodowani przez przymus państwa. Jedni i drudzy konkurują, o to kto sprawniej zabierze wolność drugiej stronie sporu. A tak naprawdę, wszyscy tracą część swej wolności.

Wczoraj radiomaryja.pl cieszyło się, że jak to określili artyści nie mogą obrażać uczuć religijnych:

Źródło: radiomaryja.pl

Tego samego dnia po drugiej stronie politycznych podziałów wrogiem wolnej wypowiedzi objawiła się (po raz kolejny zresztą!) Helsińska Fundacja Praw Człowieka:

Źródło: polskatimes.pl

 

Skutek wzajemnych donosów na policję i do prokuratury jest taki, że moi prawicowo-katoliccy znajomi czują się prześladowani przez lewacko-liberalny establishment. A znajomi na lewicy i socjal-liberałowie czują się dyskryminowani przez katolską większość. I dalej w najlepsze nawzajem grzmocą się zarzutami o obrażanie uczuć religijnych, mowę nienawiści, itp. Rozwiązaniem nie jest kombinowanie, które tabu uprzywilejować. Rozwiązaniem jest znieść penalizowanie wypowiedzi – dopuścić wypowiedzi chamskie, bluźniercze, rasistowskie, itp. A penalizować jedynie te wypowiedzi, które bezpośrednio i natychmiastowo czynią szkodę życiu, zdrowiu i majątkowi. Da się to zrobić. Tak działa pierwsza poprawka do konstytucji USA:

Kongres nie będzie stanowił prawo o utworzeniu religii państwowej lub zakazującego wolnego praktykowania religii lub też ograniczającego wolność słowa, prasy, prawa ludu do pokojowego gromadzenia się, lub składania rządowi petycji domagających się naprawy krzywd.

Nasza konstytucja też niby daje nam wolność religii i słowa, w typowy dla polskiego prawa przegadany i niejasny sposób:

Ale rozumienie tej wolności dopuszcza w mniemaniu polskich prawników m.in. osiem(!) artykułów kodeksu karnego, które wolność tę ograniczają:

Art. 133. Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Art. 135. § 2. , że „Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”

Art. 136. § 4. Kto na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej publicznie znieważa osobę określoną w § 2 [dyplomatę], podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Art. 137. § 1. Kto publicznie znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwowy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Art. 196. Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Art. 212 § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej otakie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w§ 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku

Art. 226. § 3. Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Art. 256. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Żaden z tych artykułów nie utrzymałby się pod pierwszą poprawką do konstytucji USA tak jak dzisiaj jest rozumiana. I jakoś biedaki w tej Ameryce sobie radzą. Dopuścili palenie flagi, a nadal są mocarstwem. Od lat 70ych można bezkarnie bluźnć i jakoś USA nie stały się areną wojen religijnych.

Niestety każdy z powyższych zapisów polskiego kodeksu karnego utrzymuje się pod rozumieniem wolności słowa narzuconym nam przez naszych miłościwie nam panujących…

…chcemy, być wolni? Wykreślmy każdy z tych artykułów z naszego kodeksu karnego. Nadal będziemy mogli sobie dyskutować, udowadniać swoje racje, przekrzykiwać się i ubliżać sobie, ale nad żadnym z nas nie będzie już wisiało widmo prokuratora i pozbawienia wolności za wypowiedzi. Od palenia flagi narodowej, znieważania swoich bóstw, poglądów itp. Polska się nie zawali. Ale może zawalić się z braku wolności, gdy będziemy konkurować o to kto szybciej i sprawniej „tym drugim” Polakom zabierze ich wolność napuszczając na nich maszynę państwowego przymusu.

3 comments… add one
  • totus Oct 9, 2015, 9:25 am

    Przeciez przymus to istota funkcjonowania państwa. Politycy i ich urzednicy czyli ludzie, którzy wiedzą lepiej co powinno być, bez przymusu nie instnieją. Poza tym ogromna wiekszość chciałaby kolanem wepchnąc swoje poglądy pozostałym do gardła. Wolność ładnie wygląda na sztandarze. Wolność nierozelwalnie jest związana z odpowiedzialnością, a odpowiedzialności w Polsce nie lubi ogromna wiekszość. “Zyski moje straty wasze” to główne pezsłanie polskiej państwowej socjalistycznej hodowli ludzi.

    • Pawel Dobrowolski Oct 9, 2015, 11:00 am

      Z wolnosci mozna korzystac odpowiedzialnie lub nieodpowiedzialnie, sprawa korzystjacego. Korzystanie z wolnosci konczy sie gdy lamie sie prawo.

      Wolnym ludziom nie przystoi zadne mgliste “korzystaj ale odpowiedzialnie”.

      Opowiesci o laczeniu odpowiedzialnosci i wolnosci tworza ci ktorzy chca ograniczac wolnosc — bo odpowedzialnosc to pojecie tak niedokreslone ze wymagajace interpretacji kasty kaplanow od mglisytch interpretacji…

      • totus Oct 9, 2015, 12:29 pm

        O odpowiezialności w kontekscie wolności myślałem w ten sposób, że wolny człowiek bierze na siebie konsekwenncje swoich wyborów, wolnych wyborów. Czyli jeżeli zrobi drugiemu człowiekowi krzywdę to sam ją naprawi. Korzystanie z wolności nieodpowiedzialnie ma miejsce teraz, w Polsce. Jeżeli jeden zrobi krzywdę drugiemu to sprawca idzie do wiezienia na koszt pokrzywdzonego i osób niuczestniczących. Naprawienie krzywdy ofiary nie jest rozpatrywane. Mało tego. Prawo państwowe nie przewiduje rekompensaty dla rodziny ofiary śmiertelnej np. wypadku drogowego.
        Slogan “korzystaj ale odpowiedzialnie” pozostaje pusty dlatego, że wiekszość nie chce byc konsekwentna i nie domaga się naprawienia krzywd przez sprawcę. Skupia sie na tym by więzienie na koszt ofiary i jego rodziny było humanitarne.
        Wolałbym by Breivik cieżko pracował na swoje utrzymanie i swój dozór, a wszystkie nadwyżki były przekazywane na rzecz rodzin ofiar. Żeby do smierci został ekonomicznym niewolnikiem tych rodzin.
        Politycy jednak wolą by siedział we więzieniu i sie uczył na koszt podatnika. Konsekwencje jakie ponosi za swój czyn to śmiech na sali. Jest wiele osób na świecie, które marzą o takim życiu jakie ma Breivik po zabiciu ponad 70 osób.
        Prawo zostało stworzone z perspektywy przyszłego przestepcy.

Leave a Comment