Trybunale konstytucyjny ty matole, ja ciebie pierdolę.

Jeśli areszt za skandowanie “Donald matole, twój rząd obalą kibole!” jest konstytucyjny jak uznał wczoraj Trybunał to ja nie chcę ani takiej konstytucji, ani takiego Trybunału. Poniżej pod twoją rozwagę daję osiem powodów dla których i ty powinieneś uznać wczorajszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, za przejaw obsadzenia kolejnej instytucji przez zamordystycznych dziadków leśnych.

1. Podwyższona ochrona ze względu na zajmowane stanowisko jest sprzeczna z wolnością słowa i wolnością w ogóle.

Donald Tusk nie zasługuje na podwyższoną ochronę prawną ze względu na powierzenie mu przez obywateli urzędu premiera. A tego w istocie domaga się Trybunał. Premier, prezydent, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji według sędziów Trybunału zasługują na podwyższoną ochronę prawną i wymuszone prawem objawy szacunku, bo wymienieni zostali w konstytucji.

Mylą się. Wolne i nieograniczone okazywanie braku szacunku jest esencją egalitarnych porządków społecznych. W wojsku i hierarchicznie zorganizowanych porządkach społecznych niżsi rangą są winni wyższym rangą szacunek. W wojsku brak szacunku dla przełożonego, uzewnętrzniony nawet nieistotnym naruszeniem norm kulturalnego zachowania uważany jest za zagrożenie dyscypliny i bojowej skuteczności armii.

Ale w starciu słownym z władzą jesteśmy wolnymi obywatelami a nie rekrutami podporządkowanymi oficerom. Demonstracyjne okazywanie braku szacunku jest nie tylko prawem, ale wymogiem demokracji, służy sprawdzeniu czy jeszcze żyjemy w państwie, gdzie każdy jest równy i może ale nie musi okazywać szacunku, czy też staczamy się ku zamordyzmowi.

2. W demokracji ograniczenia wolności słowa nie są po to, by chronić abstrakcyjny honor osób piastujących urzędy, lecz są tylko po to by chronić funkcjonowanie naszej społeczności.

W demokratycznym państwie można ograniczać wolność wypowiedzi tylko, gdy jest to niezbędne do ochrony funkcjonowania społeczności. Nie można znieważać policjanta, bo w dynamicznej sytuacji policyjnej interwencji na ulicy słowa mogą doprowadzić do podburzenia gapiów przeciw policji. Nie można mówić co się chce na sali sądowej, bo zaburzy to sprawne sądzenie.

Owszem w systemach prawnych niektórych państw kontynentu europejskiego znajdujemy przeżytki ochrony honoru władzy. Bierze się to z tego, że w państwach takich jak Francja czy Niemcy miały miejsce krwawe rewolucje przeciwko rządzącym arystokracjom, a celem egalitarnych ruchów rewolucyjnych była redystrybucja honoru. Ale dziś w Polsce w XXI nie ma, powodu by sprawujących władzę obdarowywać większym honorem niż pozostałych obywateli. Wykrzykiwanie „Donald ty matole” nie jest w stanie zakłócić prac rządu w stopniu uniemożliwiającym mu rządzenie. Więc w demokracji Tusk, Kopacz, Szydło czy Kaczyński muszą znieść obraźliwe słowa, nawet, a raczej zwłaszcza jeśli są premierem, prezydentem czy ministrem.

3. Trybunał konstytucyjny przedłuża istnienie reliktu PRLowskiego zamordyzmu. Przepis o którego konstytucyjności orzekł wczoraj Trybunał pojawił się w 1972 wraz z kodeksem wykroczeń i brzmiał wówczas:

“Kto w miejscu publicznym demonstracyjnie okazuje lekceważenie dla Narodu Polskiego, Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, jej ustroju lub naczelnych organów, podlega karze aresztu albo grzywny.”

W tamtym niedemokratycznym systemie zakaz znieważania PRL, jedynego słusznego ustroju oraz naczelnych organów miał sens. Władza bała się mas pracujących. Ze wzajemnością. Podstawą tamtego ustroju była równowaga strachu. Tamta władza nie mogła pozwolić, żeby ktoś na ulic krzyczał, że PRL jest do dupy, bo jeszcze by się ludzie zebrali, przełamali strach i coś tej władzy zrobili.

Ale w demokracji prawo władzy do rządzenia wynika nie ze strachu rządzonych, lecz naszego niewymuszonego przyzwolenia na bycie rządzonymi. Niestety w kodeksie wykroczeń oraz w obsadzie Trybunału Konstytucyjnego mamy relikty PRLu. Dziś choć niby mamy demokrację przepis ten brzmi prawie identycznie. Zamieniono PRL na RP. Wolno już znieważać ustrój. A naczelne organy stały się organami konstytucyjnymi:

Źródło: Ustawa Kodeks Wykroczeń

4. Prawo kryminalne ma za zadanie chronić życie, zdrowie, majątek przed uszczerbkiem a nie wychować jak chcą sędziowie Trybunału Konstytucyjnego:

W demokracji to obywatele rozliczają władzę, a nie władza wychowuje nas. Jeśli sędziowie Trybunału chcą wychowywać swoich poddanych to niech się wyprowadzą do Rosji, Somalii czy innego zamordyzmu.

5. Szacunku wolnych obywateli nie można wymusić ustawą i aresztem. Na szacunek należy sobie zasłużyć. Wypychanie krytyki poza obieg publiczny nie zwiększy szacunku pośród wolnych obywateli.

Tylko PRLowskie skamieliny mogą wierzyć, że nakładając grzywny i zamykając w areszcie zwiększą prestiż Polski:

“Jeśli chcemy, by szanowano nas na arenie międzynarodowej, musimy sami okazywać szacunek swemu państwu”?! Już widzę te nagłówki w prasie zagranicznej „kolejny kibic zamknięty w Polsce do aresztu bo brzydko mówił o władzy”. Tym sposobem zyskamy nie szacunek świata, a salwy śmiechu wolnego świata. Uznanie zyskamy co najwyżej u Putina, Mugabe i Castro. Chcecie naszego szacunku? To sugeruję mniej wina i ośmiorniczek na nasz koszt, a więcej pracy nad tym jak rozwinąć naszą gospodarkę i dać nam nowoczesne prawo przystojne wolnym obywatelom.

Tak naprawdę sędziowie nie chcą szacunku, chcą wymuszonej hipokryzji i oznak uległości. Sami tak piszą:

Źródło: Trybunał Konstytucyjny, “Komunikat po” K28/13

W domu czy w parku, byle po cichu mogę sobie psioczyć na władzę? Łaskawcy! I hipokryci zarazem. Sami piszą, że nie o szacunek chodzi, a o wypchnięcie psioczenia z obiegu publicznego.

6. Ludzie są istotami społecznymi komunikują się nie tylko argumentami ale również, a może przede wszystkim emocjami. To, że w sądzie czy w debacie ekspertów powinny przeważać oparte na faktach argumenty, nie daje władzy prawa do rugowania „uzewnętrzniania negatywnych uczuć” z publicznego dyskursu.

Trybunał domaga się by każda dopuszczalna krytyka władzy była kulturalna i oparta na rzeczowych argumentach a nie emocjach :

Źródło: Trybunał Konstytucyjny, “Komunikat po” K28/13

Jesteśmy ludźmi i mamy niezbywalne prawo prezentować emocje. W tym same emocje, emocje bez uzasadnienia a nawet emocje negatywne. Nie mamy obowiązku ograniczyć naszej krytyki władzy do racjonalnej analizy funkcjonowania urzędników. Mamy prawo oznajmić, że ich nie lubimy. Nawet z powodów według władzy irracjonalnych. Nawet głośno i według władzy chamsko. Chociażby tylko po to by, bezprzemocowo rozładować napięcie i negatywne emocje.

Debata kulturalnych ekspertów na seminarium nie może być prawnie obowiązującym wyznacznikiem dopuszczalnej formy dla debaty publicznej. Dopóki nie zakłócają prawidłowego funkcjonowania społeczności ci których władza nazywa kibole oraz chamy, prostaki, panowie z pod budek z piwem i inne przywoływane przez Trybunał marginesy społeczne(!) wszyscy są obywatelami i mają prawo korzystać z wolności słowa tak jak chcą i potrafią. A nie tak jak władza i salonowe elity, by sobie życzyły.

7. Chcą chronić władzę, ale nawet dziadki leśne z Trybunału czują, że to nie przystoi więc wplątują w swe argumenty naród i Polskę. W demokracji majestat władzy, nie jest tożsamy z interesem społecznym. Współczesny porządek społeczny się na zawali, gdy ktoś obrazi króla, prezydenta, premiera, czy nie daj Boże członka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Istotą artykułu 49 kodeksu wykroczeń jest wyższy stopień ochrony władzy niż zwykłych obywateli przed nieprzyjaznymi wypowiedziami. Nawet PRLowscy autorzy pisząc pierwowzór tego artykułu, by zachować pozory dodać musieli naród i to na pierwszym miejscu przed PRL, ustrojem i naczelnymi organami:

“Kto w miejscu publicznym demonstracyjnie okazuje lekceważenie dla Narodu Polskiego, Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, jej ustroju lub naczelnych organów, podlega karze aresztu albo grzywny.”

Ściema legitymizująca podwyższoną ochronę urzędników godnością narodu była potrzebna nawet za PRL. Współcześni sędziowie Trybunału też czują, że mają słabe argumenty. Zamiast napisać zgodnie z treścią artykułu kodeksu wykroczeń, że chodzi o negatywne emocje wobec czołowych przedstawicieli władzy piszą o emocjach „żywionych wobec wartości konstytucyjnych najwyższej rangi” oraz „zapewnienia należnego poszanowania Narodowi Polskiemu, Rzeczypospolitej Polskiej”.

8. Trybunał przeinacza fakty. Hasło “Donald matole, twój rząd obalą kibole” było protestem przeciwko decyzji podjętej przez wojewodów mazowieckiego i wielkopolskiego w maju 2011 o rozegraniu przez zespoły Legii i Lecha meczów ekstraklasy przy pustych trybunach. Było też protestem przeciw, epatowaniu przez premiera Tuska hasłami walki z kibolami.

Można się zgadzać lub nie zgadzać z racjami kibiców. Forma protestu kibiców może się podobać lub nie. Ale twierdzenie, że w tej przyśpiewce nie było elementów krytyki władzy jest zwyczajnym kłamstwem. Kłamstwem w wykonaniu pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego: Stanisława Biernata, Zbigniewa Cieślaka, Teresy Liszcz, Andrzeja Wróbla oraz Marka Zubika.

Jeśli premier państwa nazywa wybraną grupę obywateli terminem dezawuującym – kibiców nazywa kibolami. Jeśli urzędnicy tego premiera zakazują obywatelom wstępu na mecze, które stanowią dla nich istotną cześć ich życia to obywatela mają prawo protestować. Tak jak chcą i tak jak potrafią. Ładnie, grzecznie i posługując się argumentami racjonalnymi, lub też chamsko i emocjonalnie.

Natomiast to co szokuje bardziej, niż ograniczenie wolności naszej wypowiedzi przez sędziów Trybunału, to że swoje wątpliwe argumenty wspomagają kłamstwem. Bo akurat sędziom Trybunału kłamać, zwłaszcza przy orzekaniu nie przystoi.

1 comment… add one
  • ja Sep 23, 2015, 11:01 am

    Jeszcze jedno: czy TK nie orzekał de facto we własnej sprawie? Wszak też jest organem RP, którego nie wolno lekceważyć.

Leave a Comment