Ustrojowy dziwotwór

Państwowa Komisja Wyborcza funkcjonuje poza trójpodziałem władzy i za nic nie odpowiada przed obywatelami. Odpowiedzialność ponosi tylko przed kolegami. Ale ten dziwotwór ma sens w naszym ułomnym ustroju. Politycy organizację wyborów przekazali do PKW. Organizacja wyborów to czynność techniczna, która wymaga kompetencji (ryzyko!), i z której nie ma sukcesów politycznych (nie zdobędzie się sympatii za sprawnie zorganizowane wybory!). Przy okazji rozmyli odpowiedzialność za przeprowadzenie wyborów i wykastrowali sądową kontrolę nad wyborami.

PKW to władza wykonawcza, która organizuje wybory w Polsce, ale która składa się na mocy kodeksu wyborczego z sędziów:

Stworzyliśmy w Polsce władzę wykonawczą obsadzoną najwyższymi sędziami w państwie! Trójpodział władzy na władze wykonawczą, prawodawczą i sądowniczą został wprowadzony po to by jedne władze kontrolowały drugie. Wciągniecie sędziów w organizowanie wyborów jest wykastrowaniem kontroli sądowej nad przebiegiem wyborów. Sędzia sądu okręgowego wnioskując o unieważnienie wyborów dwa razy się zastanowi zanim zrecenzuje pracę kolegów stojących znacznie wyżej w środowiskowej hierarchii.

Co gorsza żeby lud w naszej demokracji za dużo nie miał do powiedzenia to PKW nie odpowiada za swe działania przed nikim poza swoimi kolegami:

Odpowiedzialność przed kolegami z korporacji sędziów jest odpowiedzialnością iluzoryczną. Przez ostatnie ćwierćwiecze środowisko sędziowskie zademonstrowało swój brak zdolności do samoczyszczenia na przykładzie sędziów złapanych na jeździe po pijaku czy też sędziów wspomagających oszustów.

Co ważniejsze podział władzy jest po to by jedna władza dybała na drugą, a wszystkie władze osłabione podziałem łatwiej poddawały się kontroli obywateli. W przypadku wyborów nasze elity uznały zasadę podziału władzy za zagrożenie i stworzyły układ zamknięty: swoi nominują swoich, swoi oceniają swoich, odpowiedzialność jest rozmyta a obywatel nie mogą ukarać lub nagrodzić tych, którzy wykonują tak ważną czynność jak wybory.

A jak być powinno? Każde wybory dzieją się lokalnie – to tam są spisy wyborców, lokale wyborcze i urny. To tam głosujemy. Praktyczną odpowiedzialność za zorganizowanie czynności głosowania w wyborach wszystkich szczebli powinny ponosić władze lokalne najniższego szczebla. To one dziś robią wybory, ale na polecenie i w imieniu komisarzy wyborczych – więc tak naprawdę odpowiedzialność się rozmywa. Gmina wykonuje polecenia “władzy zwierzchniej”. W razie wpadki nikt nie czuje się winny.

Odpowiedzialność za zorganizowanie wyborów, tj. wyposażenie władz lokalnych w środki potrzebne do ich zorganizowania oraz podjęcie wszelkich decyzji typu ustalenie wzorów kart do głosowania powinna ponosić władza do której organizowane są wybory. To jest wybory Sejmowe organizować powinien Sejm. Wybory na prezydenta organizować powinien prezydent. Zaś wybory do władz lokalnych organizować winny władze lokalne. Wszystko to pod kontrolą sędziów i obywateli.

Bowiem skorzystanie z podziału władzy nie wyczerpuje wszystkich sposobów zwiększania kontroli obywateli nad przeprowadzeniem wyborów. Można i trzeba obywatelom dać więcej informacji o przebiegu wyborów.

Przykładowo dla rosnącej liczby Polaków, którzy wiedzieli, jak za granicą liczenie głosów przez komisje odbywa się publicznie ten polski rytuał, gdzie komisja zamyka się by w tajemnicy przed obywatelami liczyć głosy wyjęte z urn nie tylko pachnie PRLowskim anachronizmem ale daje pożywkę rozważaniom o fałszowaniu wyborów. Mamy prawo patrzeć na ręce komisji jak liczy głosy, chociażby po to by bardziej wierzyć w ich wynik.
0 comments… add one

Leave a Comment