Polska to nie kraj dla młodych – 7

Dziś pod tytułem "Polska. To nie kraj dla młodych"  😉 ukazał się w Dzienniku Gazeta Prawna bardzo bogaty w dane i informacje artykuł o dyskryminacji młodych Polaków za pośrednictwem budżetu państwa. Coś się zmienia. Temat gospodarczego konfliktu pokoleń coraz częściej trafia na łamy i ekrany głównych mediów w kontekście prawdy jeszcze walczącej o swoje miejsce, ale jednak prawdy.

Nie zawsze tak było. Gdy 1 czerwca 2006 opublikowałem w Instytucie Sobieskiego raport p/t  „Starsi Polacy żyją na koszt młodszych Polaków – zarys zjawiska. Kto płaci za starzenie się społeczeństwa i marnotrawstwo PRL" to spotkały mnie gromy nawet w gronie Instytutu. Nie było dyskusji z tezami, tylko zarzucanie różnych bzdur, a zwłaszcza jakiś złych intencji. Głównym argumentem przeciw była nieprawda w postaci: "przecież ja już odłożyłam na swoją emeryturę w ZUS". Widziałem, że nawet prezes Instytut, który wspierał mnie przy pisaniu tekstu miał wątpliwości czy dobrze zrobiliśmy tekst publikując.

Zmieniłem taktykę i 28 lipca 2006 dałem w Gazecie Wyborczej razem z kolegami Antczakiem i Petru artykuł p/t "Najgorzej mają młodzi". Nasza teza, iż konflikt pokoleń jest faktem, starsi żyją na koszt młodych, a socjologowie piszący kolejne teksty o braku konfliktu pokoleń (bo młodzi niby mają te same wartości co starzy) uprawiają chciejstwo została pomninięta milczeniem. Przez 3 kolejne lata dawałem podobne teksty w bardziej niszowych publikacjach. I nic. Żadnej debaty.

Dopiero we wrześniu 2009, gdy opublikowałem w Instytucie Sobieskiego raport o prawdziwym poziomie zadłużenia Polski uwzględniającym zobowiązania emerytalne i szacujący łączny dług publiczny w wysokości ponad 220% PKB a nie 50% PKB kilka osób odniosło się merytorycznie. Ale było jeszcze sporo emocji, a kilku głąbów z tytułem profesora twierdziło, że nie wiem o czym pisze — sorry, koledzy z Instytut Sobieskiego nie pozwolili mi upublicznić nazwisk tych głąbów 🙁 .

Na początku października 2009 we Wprost dałem artykuł p/t  "Rolowanie młodych"  te same tezy i podobne dane co uprzednie, ale tym razem było trochę oddzwięku w mediach elektronicznych. Może pomógł zasięg i format popularnego tygodnika. Nie wiem. Lecz gdy parę dni później w Gazecie Wyborczej przeczytałem wywiad z Janem Rutkowskim p/t "Nasze Dzieci Nie Udzwigną Tego Długu"  –  w kórym ktoś z establishementu jasno i dobitnie mowi jak poważny problem mamy z pokryciem kosztów starzenia się społeczenstwa, oraz nazywa to zjawisko otwarcie konfliktem pokoleń zrozumiałem, że przekraczamy stopień świadomości konieczny do zrozumienia wyzwania które przed nami. A gdy w maju 2011 dałem w fundacji Batorego wystąpienie o gospodarczym konflikcie pokoleń w ramach debaty o konflikcie pokoleń pojąłem, że teza o gospodarczym konflikcie pokoleń przegrywanym przez młodych zyskała status dopuszczalnej w obiegu publicznym. Przy okazji po zamieszczeniu na blogu zapisu mojej wypowiedzi z Batorego odnotowałem po raz pierwszy w kilkuletniej historii bloga ponad 20 tys gości w jeden dzień.

Teraz twierdzenie o gospodarczym konflikcie pokoleń ma już status prawdy, co prawda prawdy kontestowanej, prawdy która broni się argumentami przed zarzutami emocjonalnymi, ale jednak prawdy. Co teraz? Co dalej można zrobić? 

Następny krok to spowodować, by nasze państwo oficjalnie i regularnie liczyło  cały swój dług. Wąska miara długu publicznego stosowana obecnie miała uzasadnie w XIX i na początku XX wieku gdy państwo kupowało głównie drogi, mosty, armaty i czołgi. Zobowiązania, które powstawały w spośób widoczny i były szybko realizowane. Lecz dziś gdy, budżet jest w coraz większym stopniu wielką firmą emerytalną transferującą pieniądze od pokoleń młodszych do pokoleń starszych w sposób niewidoczny dla ogółu dług państwa trzeba liczyć z uwzględnieniem zobowiązań emerytalnych. Bo nie może być tak, że gdy politycy uchwalają wcześniejsze emerytury dla górników na koszt podatników warte około 70 miliardów złotych to oficjalny dług państwa nie wzrośnie nawet o 1 grosz!

W sześć lat udało się gospodarczy konflikt pokoleń uczynić prawdą tolerowaną w obiegu publicznym. Mam nadzieję, że w sześć lat uda się spowodować, że Polska oficjalnie będzie liczyć cały swój dług.

 

0 comments… add one

Leave a Comment