Banki polskojęzyczne – 5

Banki nie dają kredytów, bo kasę zgarnął rząd i samorząd

Czym więcej od banków pożyczy rząd i samorząd, tym mniej pożyczą firmy i konsumenci – ta prawidłowość jest szczególnie prawdziwa podczas recesji i spowolnienia, gdy pożyczanie sektorowi prywatnemu jest szczególnie ryzykowne. Zgodnie z tą zasadą, dziś ze wszystkich kategorii kredytów najszybciej rośnie wartość kredytów udzielonych rządowi i samorządowi, co ilustruje rosnący udział sektora państwowego w aktywach banków:

Źródło: NBP – Należności i zobowiązania monetarnych instytucji finansowych

 

Jeśli chcemy, by banki pożyczały więcej firmom i konsumentom to zamiast dziwnych dyskusji na łamach prasy o zapaści kredytowj wystarczy, by rząd i samorząd przestał tyle pożyczać w bankach.

Jest wręcz naturalnym i pożytecznym, że podczas recesji banki mniej chętnie pożyczają sektorowi prywatnemu. Firmy i konsumenci mniej zarabiają i wyciągają swoje oszczędności z banków. W bankach zostaje mniej na pożyczanie. Udzielanie kredytów staje się też bardziej ryzykowne, bo firmy częściej bankrutują, a kredytobiorcy częściej tracą pracę. Rośnie ryzyko straty na już udzielonych kredytach i rośnie ryzyko udzielania kolejnych kredytów. A gdy bank ponosi stratę to spada jego kapitał, więc ma mniej kasy do pożyczenia. W skrajnym wypadku może wręcz zbankrutować.

Ale nie trzeba się bać, że przez brak kredytów z banków będzie katastrofa. Banki muszą zarabiać na kasie, którą dostały w depozytach. Jeśli kasy tej nie pożyczą to zbankrutują. To jest wystarczający bodzieć do tego, by banki kasę pożyczały. Jedynym pytaniem  na obecną chwilę jest ile z nowych kredytów skonsumują rząd i samorząd, a ile trafi do firm i konsumentów.

Naturalnym jest też, że politycy chcą spadek dochodów podatkowych pokryć pożyczaniem w bankach, oraz chcą, by banki ryzykowały i pomimo recesji wyborcy dostawali dużo tanich kredytów. Jednak przy bankach, które racjonalnie reglamentują podaż kredytu te dwie chęci są sprzeczne:  albo państwo, albo sektor prywatny dostanie więcej kasy.

Oczywiście czasami może się udać politykom zmusić banki do udzielenia nierozsądnie wielu kredytów wyborcom. Dla polityków to nawet fajne rozwiązanie.  Wyborcy dostaną kredyty teraz, a ratowanie banków zagrożonych niewypłacalnością z powodu nietrafionych kredytów spadnie po jakimś czasie na następnę ekipę rządzących polityków. Na szczęście zazwyczaj politycy nie kontrolują banków, więc nie są w stanie uśmierzać dolegliwości kryzysu zmuszając banki do nierozsądnych kredytów. Niestety politycy w ramach „walki” z kryzysem mogą jako państwo i samorząd coraz więcej pożyczać zostawiając coraz mniej pieniędzy dla firm i konsumentów.

U nas widać, że banki powoli wstrzymują dopływ kredytów do gospodarki. Wartość udzielonych kredytów rośnie, ale rośnie coraz wolniej:

 Akcja kredytowa banków

Źródło: NBP – Należności i zobowiązania monetarnych instytucji finansowych

Co najciekawsze i najsmutniejsze najszybciej rośnie wartość kredytów do rządu i samorządu:

 Tempo przyrostu akcji kredytowej

 

Źródło: NBP – Należności i zobowiązania monetarnych instytucji finansowych

 

Stąd na pierwszym wykresie w dzisiejszym wpisie rośnie udział rządu i samorządu w udzielonych kredytach.

Co więc zrobić, by firmy i konsumenci dostali więcej kredytów? Można poczekać, aż właściciele podwyższą kapitał banków. Ale w obecnych warunkach dla większości banków to może być bardzo długie oczekiwanie. Można czekać aż ludzie i firmy zdeponują więcej pieniędzy w bankach. Nie widzę, by miało się to stać w najbliższym czasie. Sektor prywatny raczej będzie pieniądze wyciągać z banków, by utrzymać poziom wydatków przy spadających dochodach. Można też naciskać na banki, by pożyczały więcej sektorowi prywatnemu i osłodzić bankom ten przymus gwarancjami  zwrotu nietrafionych kredytów na koszt podatników. Podatnicy nie zauważą, że są robieni w konia, a gwarancje będzie wypłacać się później.  Można też podjąć decyzję o tym, że rząd i samorząd przestaną aż tyle pożyczać…

Inne wpisy z cyklu "Banki polskojęzyczne":

Kluza szkodnikiem

Należności zagrożone –  –  Najgorsze przed nami. Ale zamiast panikować, warto trzeźwo obserwować tempo i głębokość pogorszenia.

Nie ma (na razie) zapaści kredytowej  – 2 lutego 2009  –  W mediach o zapaści kredytowej, a kredytów póki co przybywa.

Złe banki polskojęzyczne nie pożyczają Komu banki mają pożyczać więcej pod oficjalną presją i ujadaniem publicystów? Czyżby rząd spodziewał się kłopotów ze sprzedażą swoich obligacji na międzynarodowych rynkach i szykował się do zmuszenie rezydujących w Polsce banków do wzięcia na swoje bilanse większej ilości zadłuzenia publicznego…?

0 comments… add one

Leave a Comment