Euro? Dziekujemy nie, czyli tak – 6.
Wspólna waluta lepsza dla USA niż dla Eurolandu
Po ostatnim wpisie w temacie Euro dostałem pytanie: „a dlaczego mówisz, że Euro ma być szkodliwe dla Hiszpanów, a korzystne dla Niemców – nigdy nie słyszałam, by dolar był szkodliwy dla Florydy, a dobry dla Nowego Jorku?”
Dobre pytanie!
Zanim odpowiem to sam spytam i odpowiem na inne pytanie: a dlaczego Francuzi i Irlandczycy pieklą się, że Brytyjczycy pozwalają na spadek wartości funta? Słabszy funt to większy eksport z Wielkiej Brytanii. Co nie w smak Francuzom i Irlandczykom, którzy też szukają pomysłów na stymulowanie swoich gospodarek, ale nie mogą obniżyć wartości Euro, bo Niemcy nie chcą się na to zgodzić.
A odpowiedź na pytanie koleżanki również jest prosta: ponieważ gospodarka USA lepiej sobie radzi z nagatywnymi zjawiskami, które w asymetryczny sposób dotykają różne regiony i przemysły USA to posiadanie jednej waluty niesie mniej kosztów dla USA.
U podstaw tej rożnicy pomiędzy Eurolandem a USA są trzy zjawiska:
(1) Większa elastyczność płac w USA. W Eurolandzie płace ściśle regulują prawo, pilnuja silne związki zawodowe, oraz przyzwyczajenia do rosnących płac. Podczas krysysu płace europejskie reagują z opóźnieniem i w mniejszym stopniu. Natomiast w USA płace w czasie kryzysu spadają szybciej i głębiej. Tam ludzie są przyzwyczajenie, że ich zarobki mogą spaść. Częściej płaceni są akordowo lub od przepracowanych godzin. Bardziej gotowi są znieść niższe płace, by utrzymać pracę. Znają sąsiadów, którzy w czasie recesji poszli szukać nowej mniej płatnej pracy, zamiast jak w Eurolandzie latami korzystać z chojności podatników. W konsekwencji, gdy nadchodzi recesja w USA mniej ludzi traci pracę, bo zarobki szybciej i pełniej dostosowują się do sytuacji gospodarczej. Recesja w USA jest mniej traumatycznym przeżyciem – niższe jest bezrobocie. Więc jest też mniej nacisku na lokalnych i federalnych polityków, by coś robili z recesją, która dotyka jedne regiony iprzemysł bardziej, a drugie mniej lub wcale.
(2) Większa mobilność pracowników. Amerykę założyli imigranci. A gdy już się tam znależli to przez większość historii Ameryki jej obywatele migrowali ze wschodniego wybrzeża na południe i zachód kraju. Amerykanie są przyzwyczajeni, że w poszukiwaniu pracy zmieniają miejsce zamieszkania. Europejczycy (poza Polakamia i Irlandczykami) nie są przyzwyczajeni do migracji za pracą. A ze względu na różnice językowe, prawne i kulturowe często nie mają tej możliwości. Gdy recesja dotyka jakiś stan USA ludzie znajdują pracę w innym stanie i się tam wyprowadzają.
(3) Brak kontrcyklicznej redystrybucji dochodów w Eurolandzie. W USA zasiłki dla bezrobotnych wypłaca federalne państwo z podatków zebranych na całym jego obszarze. W czasie ostrej recesji w Hiszpani zasiłki dla bezrobotnych Hiszpanów płacą pozostali borykający się z ostrą recesją Hiszpanie. W USA w czasie recesji jeden stan zrzuca się na zasiłki dla bezrobotnych, oraz ich leczenie w innym stanie. Co jest o tyle łatwe, że rzadko cały tak duży obszar gospodarczy jak USA jest dotknięty recesją w tym samym stopniu. Sfinansowanie tych wydatków, jest łatwiejsze.
Bez powyższych mechanizmów współna waluta dla całego Eurolandu oznacza głębszy realny spadek gospodarki poszczegółnych regionów/państw. W czasach kiedy każde państwo miała własną walutę zwasze mogło, gdy było mocniej dotknięte recesją obniżyć kurs swej waluty, by zwiększyć swój eksport. Teraz państwa eurolandu nie mają takiej możliwości.
Inne wpisy na tym blogu w temacie Euro
Euro 5 – Brak własnej waluty = brak własnej kontrcyklicznej polityki pieniężnej
Euro 4 – Dziękujemy nie, czyli tak.
Euro 3 – Wada Euro: brak fiskalnego Eurolandu
Euro 2 – Wada Euro: identyczna polityka pieniężna dla różnych gospodarekEuro 1 – Euroland: Klub państw ponadprzeciętnie zadłużonych
Comments
Czy w kontekście powyższych faktów pieniądz mający pokrycie w złocie jest zły ? No bo przecież państwo nie mogłoby wtedy obniżyć kursu swej waluty by zwiększyć swój eksport.
Posted by: Janusz | 1 lutego 2009 19:37
Nie wchodza w cala fascynujaca teoretyczna dyskusje o wadach i zaletach pieniadza kruszcowego jest jeden argument praktyczny, ktory uniemozliwa kontynuowanie tej dyskusji jako realnego projektu: wspoleczsnie nie da sie zastosowac pieniadza kruszcowego, bo jest za malo kruszcu w stosunku do obrotu gospodarczego.
Juz tuz przed pierwsza wojna swiatowa waluty kruszcowe mialy niskie i spadajace pokrycie w kruszcu poniewaz wzrost gospodarczy znacznie przewyzszyl odkrycia nowych depozytow kruszcu. Dla funtu brytyjskiego w przededniu wybuchu wojny to bylo bodajze 20%.
Nawet gdyby nie bylo pierwszej wojny swiatowej to waluty kruszcowe przestalby istniec.
Natomiast co do zasady owszem przy walucie kruszcowej jej wartosci zalezy od relacji dostepnosci kruszcu do skali obrotu gospodarczego. A nie od decyzji politykow.
I przy calym braku szacunku i wiary w umiejetnosc politykow chyba jednak wole pieniadz papierowy.
Osobiscie czuje sie pieniadzem kruszcowym niekomfortoweo, bo jednak wole by wartosc pieniadza zalezala od politykow na ktorych mam jakis wplyw, niz od odkryc pokladow zlota, lub mody na zlota bizuterie na ktore nie mam zadnego wplywu.
Posted by: Pawel Dobrowolski | 1 lutego 2009 19:56
Dobry wieczór,
Panie Pawle, ale zapomniał Pan że to nie kruszec był wyznacznikiem wartości nabywczej pieniądza, ale ilość wytworzonego w danym Państwie zbywalnego dobra (Dolar bez siły gospodarki USA byłby nic niewart). Kruszec był tylko gwarantem że w łatwy sposób nie można zwiększyć podaży pieniądza. Poza tym ilość kruszcu w stosunku do pieniądza papierowego nie jest problemem. To tylko kwestia przelicznika - operacja matematyczna. Przecież pieniądz to tylko "element" ułatwiający wymianę. Sam w sobie nie ma wartości.
Posted by: Arka | 9 lutego 2009 20:57
Uporzadkujmy dyskusje:
wartosc waluty kruszcowej w 100% popartej kruszczem zalezy od popytu i podazy na zloto/srebro -- wartosc produkcji danego kraju nie miala bezposrednio wplywu na wartosc waluty(czyli nie liczac wplywu na popyt/podaz zlota srebra).
Jednak od XIX wieku w zwyz waluty nominalnie kruszczowe mialy coraz czesciej tylko czesciowe zabezpiecznie w walucia, ktore na dodatk spadalo z czasem --- dla tych walut standing gospodarczy kraju emitujacego pieniadz z czesciowym tylko zabezpieczeniem w kruszczu mial wplyw na wartosc waluty, czym mniejsze zabezpieczenie w kruszczu tym wiekszy wplyw.
Posted by: Pawel Dobrowolski | 9 lutego 2009 21:56
Dzien dobry,
Panie Pawle, załóżmy że w danym momencie ilość złota pozostaje na stałym poziomie (nie znajduje się nowych złóż), a relacja podaż - popyt na ten kruszec jest ustabilizowana. Jeśli dany kraj "X" zacznie wytwarzać nowe produkty innowacyjne oraz taniej i lepiej kilka istniejących to "inne kraje" będą chciały mieć te produkty. Stworzy się popyt na nie, więc stworzy się również popyt na walutę tego kraju, która jest w 100% poparta złotem.
Zwiększony popyt na walutę tego kraju (aby kupić tańsze i lepsze towary oraz te innowacyjne) spowoduje że kapitaliści z innych krajów będą oferowali coraz więcej swojej waluty przeliczalnej na złoto, za walutę kraju "X".
Jednym słowem zwiększy się siła nabywcza waluty kraju "X"- choć podaż i popyt na złoto jako kruszec się nie zmieniła. Oczywiście zgadzam sie iż stosunek podaż-popyt na złoto ma wpływ na walutę w nim denominowaną ale nie na jej siłę nabywczą. Jeśli dajmy na to nagle w kraju "X" zamiast wymyślania i wytwarzania innowacyjnych i tańszych produktów, ktoś znalazłby pokłady złota podwajające zasób złota tego kraju, to ten kraj nie stałby się bogatszy. Byłoby to równoważne obecnie dodrukowaniem pieniędzy. Wzrosła by tylko inflacja a siła nabywcza waluty kraju "X" spadła by po jakimś czasie i można by było kupić za nią dokładnie tyle samo dobra co przez odnalezieniem nowych pokładów złota. Pozdrawiam
Posted by: Arka | 10 lutego 2009 11:55
Znowu oporzadkujmy dyskusje:
- podstawowa roznica pomiedzy pieniadzem kruszcowym a papierowym polega na tym, ze kruszec sam w sobie ma wartosc, a papier jest bezwartosciowy
- jezeli ktos znajdzie wiecej zlota to owszem staje sie bogatszy, prosze sie zastanowic czy wolisz miec pusta piwnice, czy piwnice pelna sztabek zlota
- wiecej towarow w stosunku do stalej ilosci monety kruszcowej oznacza spadek cen - tak wlasnie bylo przez wiekszosc wieku XIX, coraz wiecej coraz taniej produkowany towarow w stosunku do mnie wiecej stalej podazy zlota -- az do momentu kiedy wzrost gospodarczy okazal sie byc tak szybki, ze nawet kolejne odkrycia zlota nie pozwalaly zachowac dotychczasowych relacji pomiedzy pieniadzem a obrotem gospodarczym, dlatego zaczeto przechodzic na walute papierowa tylko czesciowo poparta kruszczem i to w coraz mniejszych z czasem ilosciach
- co do zewnetrznej wartosci waluty kruszcowej zalezy ona tylko od ilosci kruszczu w monetach poszczegolnych krajow, gdy parytet ten zostaje zachwiany oplaca sie sprowadzac walute drugiego kraju i przetapiac ja na swoja walute, swiadcza o tym chociazby istniejace od wiekow w wielu krajach zakazy wywozu/przemytu waluty i jej przetapiania obwarowane drakonskim karami
Posted by: Pawel Dobrowolski | 11 lutego 2009 7:40