« Kto jest winien recesji? | Main | Banki polskojęzyczne »

Euro? Dziekujemy nie, czyli tak – 5.

Brak własnej waluty = brak własnej kontrcyklicznej polityki pieniężnej

Ponieważ świat wierzy, że Polska przystąpi do Euro pożyczamy taniej, niż gdybyśmy nie obiecali przystąpić do Euro. W czasie obecnego kryzysu na rynkach finansowych ta obietnica może nawet w ogóle umożliwia nam pożyczanie. Rynki finansowe wiedzą, że musimy zachować minimum odpowiedzialności gospodarczej jeśli chcemy przystąpić do Euro i za bardzo nie boją się nam pożyczać.

Jednak zwolennicy Euro przesadzają. Twierdzą ostatnio, że gdybyśmy zamiast złotówki mieli Euro to bylibyśmy zabezpieczeni przed skutkami obecnego kryzysu gospodarczego, lub odczuwalibyśmy je w mniejszym stopniu.  Ta wiara w zbawczą moc Euro jest naiwna. Euro może przynosić w różnych momentach zarówno więcej korzyści jak i więcej szkód. Jest dziś wiele państw Unii, które ponieważ za walutę mają Euro przeżyją dłuższy i głębszy kryzys. Jest to na przykład  Hiszpania.

A wręcz tak się składa, że obecnie Polska akurat korzysta z pozycji  państwa, które obiecało przystąpić do Euro (pożyczamy i robimy to taniej!), a jednocześnie korzysta z 40% spadku wartości złotówki, który czyni nasze produkty i usługi bardziej atrakcyjnymi w okresie globalnego spadku popytu. Gdybyśmy za walutę mieli Euro to polscy eksporterzy właśnie zwalniali by dziesiątki tysięcy pracowników.

Dlaczego jednak Hiszpania tak traci obecnie na Euro? Hiszpania cierpi na spory spadek produkcji (ok 12% w ostatnim roku),  pogłębiony jeszcze przez pęknięcie bańki na hiszpańskim rynku nieruchomości, oraz duży i rosnący deficyt w handlu zagranicznym. W rezultacie bezrobocie w Hiszpani sięga 13%. W takiej sytuacji racjonalnym rozwiązaniem mogło by być chwilow zwiększenie państwowych wydatków, lub/i dewaluacja rodzimej waluty. Jednak Hiszpanie zdewaluować waluty nie mogą, bo ta decyzja od momentu przystąpienia do Euro już nie należy do Hiszpanów. Natomiast wydatków, choć jak na Europę są tylko średnio zadłużonym krajem (dług publiczny do PKB 40%) też za bardzo nie mogą zwiększyć, bo zakazuje im tego Pakt Stabilności i Wzrostu, który deficyt budżetu ogranicza na 3% PKB bez względu na sytuację gospodarczą.

Jest jeszcze jeden powód: Niemcy. Niemiecka produkcja spadła tylko o 4%. Niemieckie bezrobocie wynosi dopiero 7%. A w handlu zagranicznym Niemcy mają nadwyżkę. Obniżenie wartości Euro nie jest im potrzebne. A bez ich zgody takiego obniżenia wartości Euro nie będzie. Sorry, Hiszpanie. W prowadzeinu wspólnej polityki pieniężnej są kraje ważne i ważniejsze.

Państwo, które ma własną walutę możę starać sie w okresie recesji stymulować gospodarkę zwiększonymi chwilowymi wydatkami budżetowymi by pobudzić popyt krajowy, oraz zmniejszając wartość własnej waluty by pobudzić eksport. Jednak państwo, które przystępuje do Euro traci pierwszą możliwość częściowo, a drugą całkowicie.

Pamiętajmy więc, żę Euro to zarówno koszty jak i korzyści. Pamiętajmy, że ze względu na spore różnice w rozwoju pomiędzy Polską a zachodem Europy my potrzbujem innej polityki pieniężnej niż zachód Europy. Na razie więc obiecujmy, że do Euro przystąpimy, ale wcale się tam nie spieszmy.

Inne wpisy na tym blogu w temacie Euro

Euro 4 – Dziękujemy nie, czyli tak.

Euro 3 – Wada Euro: brak fiskalnego Eurolandu

Euro 2 – Wada Euro: identyczna polityka pieniężna dla różnych gospodarek

Euro 1 – Euroland: Klub państw ponadprzeciętnie zadłużonych


Hosting by Yahoo!

Comments

Jest to prawda, co Pan napisał, Euro ogranicza, ale ja nadal jak jadę na słowację nie mam tańszych wyciagów. Poza tym Unia europejska raczej nie zbankrutuje a islandii prawie sie udało

Pozdrawiam,
Paweu

W sensie pienieznym nie ma Unii. Sa tylko poszczegolne panstwa.

Konstrukacja Unii Monetarnej jest niedoskonala, bo nie tworzy jednego obszaru politycznego i fiskalnego. Jesli w tym roku Grecy bede mieli problemy z zrolowaniem zadluzenia publicznego, a maja do zrolowania dlug wart 20% PKB, to nie istnieje procedura ktora pieniadze niemieckich i polskich podatnikow wykorzysta na pokrycie zobowiazan greckich podatnikow.

To moze byc zrodlem orgomnego problemu. Mowienie, ze Unia nie zbankrutuje jest jak mowienie "ziemia nie zbankrutuje". Rynki finansowe to zauwazyly i po raz pierwszy od kilku lat mamy znaczne roznice na rentownosci papierow dluznych panstw Unii. Grecy, Wlosi, Polacy, Dunczycy musa placic wiecej by pozyczac niz np Niemcy.

Post a comment

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)