« Jak zostałem przestepcą internetowym | Main | Konsumeryzm »

Czy Polska zbankrutuje?

Według oficjalnej statystyki polski dług publiczny w relacji do PKB wynosi około 45%.  Jednak naprawdę dług publiczny Polski sięga powyżej 200% PKB.

Oficjalne statystyki długu nie odzwierciedlają wszystkich zobowiązań budżetu, czyli zobowiązań podatników. W statystyce długu brakuje przedewszystkim kosztów obietnic pokrycia emerytur i leczenia, na które nie poczyniono żadnych oszczędności.  Ale brakuje też kosztów emerytur rolników, emerytur mundurowych,  emerytur prokuratorów i sędziów, emerytur pomostowych, oraz wcześniejszych emerytur górniczych.  Żadne z tych istniejących i wymagalnych zobowiązań nie jest ujawnione w oficjalnej statystyce długu. Ale chociaż te zobowiązania nie figurują w oficjalnych statystykach naszego zadłużenia, to jednak na mocy prawa co roku podatnicy muszą regulować te rachunki.

Nie wierzysz, że statystyka długu to fikcja? To powiedz dlaczego, gdy rząd Marcinkiewicza pozwolił wejść w życie wcześniejszym emeryturom dla góników na koszt podatników w łącznej kwocie około 70 miliardów złotych to oficjalna statystyka długu publicznego nie wzrosła nawet o jeden grosz? Dlatego właśnie, że oficjalna statystka jest wybiórcza. Gdybyś ty lub ja prowadził statystykę swojej firmy jak państwo swoich (czyli twoich i moich) zobowiązań to czekało by cię spotkanie z prokuratorem i kilkuletnia odsiadka  w więzieniu.

Dlaczego jednak nasz dług publiczny wynosi ponad 200%? To tylko uproszcozony szacunek, a wręcz niedoszacowanie. Według „Prognozy Wpływów i Wydatków Funduszu Emerytalnego do 2050 roku” przygotowanej  przez departament statystyki ZUS w grudniu 2006 deficyt samego ZUS w okresie prognozy wyniesie 2 biliony 815 miliardów złotych ( 2.815.000.000.000 zł ) – to jest wyniesie tyle w wariancie środkowym, czyli ani optymistyczny, ani pesymistycznym. Ten deficyt to kasa, którą z budżetu trzeba dosypać, bo brakuje ze składek wpłacanych na bieżąco do ZUS. Dodanie zaledwie tej liczby zwiększa dług publiczny do ponad 285% PKB.  Ale liczba ta nie zawiera jeszcze kosztów emerytur rolników, emerytur mundurowych,  emerytur prokuratorów i sędziów, emerytur pomostowych, oraz wcześniejszych emerytur górniczych, oraz kosztów leczenia finansowanego przez podatników.

Jeśli ten brak w księgowości długu jest takie oczywisty, to dlaczego miłościwie nam panujący nie uwzględniają istniejących i wymagalanych zobowiązań w statystyce długu publicznego? Nie robią tego co należy, bo mogą dziś twierdzić, że wszystko jest dobrze. Gdyby się przyznali, że nasz wspólny dług wynosi ponad 300% PKB to musielibyśmy zacząć się zachowywać jak każda wysoko zadłuzona osoba, lub firma.  W wypadku rządu to znaczy obciąć wydatki, podwyższyć podatki, oraz wyłgać się z części tych zobowiązań na, które tak pochopnie zgodzili się rządzący nami w niedawnej przeszłości politycy.

Odpowiadając na tytułowe pytanie czy Polska zbankrutuje mogę Cię pocieszyć: nie od razu i nie pierwsza. W odróżnieniu od wielu krajów Unii Europejskiej rozpoczęliśmy reformy sposobu płacenia za emerytury. Takie Grecja, Włochy i Francja mają kłopoty o wiele większy od naszego. Reforma emerytalna, oraz ograniczenie wcześniejszych emerytur dokonane przez Tuska choć mało ambitne to jednak stanowi krok we właściwym kieunku. Teraz mówi się o reformie emerytur mundurowych.  Przy odrobinie rozsądku, ograniczeniu zadłużenia, oraz uwolnieniu przedsiębiorczości Polaków może się okazać, że za jakieś 20-30 lat Polska będzie najbardziej dynamiczną gospodarką Unii Europejskiej.


Hosting by Yahoo!

Post a comment

(If you haven't left a comment here before, you may need to be approved by the site owner before your comment will appear. Until then, it won't appear on the entry. Thanks for waiting.)