Konstytucja do wymiany

Jak widać i słychać konstytucję mamy źle napisaną. Władzę dzieli pomiędzy zwalaczające się obozy polityków, wedle myśli, by każdy miał choć trochę. A przy okazji pozbawia obywateli kontroli nad rządzącymi.

Premier i prezydent są wedle konstytucji współrządzącymi. W przepychankach o krzesło na sali szczytu UE to Donald ma rację, ale Kaczor ma równą rację.  Wedle artykułu 146 Konstytucji to Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczypospolitej Polskiej.  Ale wedle artykułu 126 to prezydent jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej. I już nie dojdziesz na podstawie konstytucji komu należał stołek. A że konstytucja to najważniejsza ustawa dopóki obowiązuje nie rostrzygniemy kto u nas rządzi.

Co gorsza w Polsce nie ma podziału władzy, który chroni obywateli przed nadużyciami władzy. Parlament rządu nie kontroluje, bo w rządzie zasiada kierownictwo partii, która ma w Sejmie większość. Jak szeregowi posłowie PO i PSL mają kontrolować rząd? Wyobrażasz sobie takiego szeregowego posła PO, który postawi się Donaldowi albo Schetynie w imieniu swoich wyborców?  Nawet, gdyby taki się pojawi to jak bum cyk cyk przy okazji kolejnych wyborów nie dostanie miejsca na liście wyborczej .

Lepszą konstytucję mają w USA.  Istnieje tam rzeczywisty podział władzy. Wybory do parlamentu i rządu to dwa odrędbne wydarzenia. Co cztery lata Amerykanie wybierają prezydenta, który sobie dobiera rząd wedle własnych gustów. A co dwa lata głosują w wyborach do Kongresu podczas których wybierają cały skład House of Representatives, oraz 1/3 Senatu.

Tam prezydent i jego rząd rzeczywiście rządzą.  Nikt nie usiłuje podsiąść prezydenta USA. Bo nikt do tego nie ma prawa. Jeśli prezydent wyborcy podpadnie, to wyborca może w połowie kadencji prezydenckiej wstawić do Kongresu większość z przeciwnej partii, by ostudzić prezydencki zapał do działania na szkodę obywateli.

No ale my mamy konstytucję pisaną przez najmądrzejszych, która zakłada, że przy władzy są państwo z tego samego salonu, więc zawsze się dogadają. Na szczęście chamy (zdefiniuj sobie to pojęcie w zależności od tego jakie masz sympatie) mogą się u nas dopchać do władzy… a to w głowie się nie mieściło mędrcom piszącym naszą konstytucję.

0 comments… add one

Leave a Comment